poniedziałek, 3 czerwca 2024

Jadalne skarby Doliny Baryczy. Wycieczka z warsztatami. 13.07.2024

 Wiosna i lato to intensywny sezon wycieczkowy. Dlatego nie mam zbyt wiele czasu żeby pisać posty. Ale chciałbym dzisiaj zaprosić Was na coś specjalnego. Wycieczka połączona z warsztatami kulinarnymi. Wydarzenie dostosowane jest do godzin kursowania pociągu Wrocław - Krośnice, żeby umożliwić wszystkim dotarcie i powrót koleją. Oczywiście dla tych, którzy wybiorą się samochodami, na stacji PKP jest dużo miejsc parkingowych.

Na wszelkie pytania chętnie odpowiem.
Uwaga: Dla rodzin oferuję atrakcyjne zniżki. Dla pierwszych 4 osób cena minus 25 %

Poniżej link do wydarzenia na Facebooku.
Oczywiście podobną imprezę mogę zorganizować w dowolnym terminie.

Plakat Jadalne Skarby DB




Mapa trasy

wtorek, 9 kwietnia 2024

Zupełnie nowe - stare historie związane z Doliną Baryczy


Nie pisałem jeszcze, że oprócz zajęć związanych z turystyką moja wielką pasją jest zgłębianie lokalnej historii. Moją pracę głównie opieram na przeglądaniu dokumentów archiwalnych w Archiwum Państwowym we Wrocławiu ale i jakże bogatych już dokumentów udostępnionych online. W czasie tych badań natykam się na wiele historii pobocznych, które warte są wszak by ujrzały światło dzienne. 

Taką jest opublikowana przez Leopolda von der Recke von Volmerstein - właściciela Krośnic historia z cyklu Opowieści z Krainy Baryczy. (Sagen aus dem Bartschlande). Opiera się on na współczesnych mu wydarzeniach i opisuje w klasycznym 13 zgłoskowcu historię o zaginionym rycerzu. W komentarzu umiejscawia to zdarzenie zarówno w czasie czyli w 1852 roku jak i przestrzeni. Miejscem zdarzenia jest las koło miejscowości Pracze, nieopodal wzgórza Joanny. (1852 im Protscher Walde nahe dem Burgberge der schönen Johannashöh). Najprawdopodobniej podczas burzy lub też ze starości przewrócił się tam wiekowy dąb. Zdumieni mieszkańcy ujrzeli uwięziony w środku szkielet ubrany w rodzaj zbroi i miecz dzierżący w dłoni. Autor nie jest pewny czy ofiara ta pochodziła z czasów wojny 30 letniej (1618 - 1648) czy też z czasów wcześniejszych. Rdzewiejąca zbroja nie pozwalała jasno określić daty pochodzenia szczątek. U szczytu, gdzie gałęzie drzewa się rozchodziły, znajdowało się szerokie wgłębienie, co pozwala przypuszczać, że nieszczęśnik, wspinając się na pień, aby uchronić się przed prześladowcami lub w celu zwiadu, upadł i znalazł tam swój grób. 

W tym momencie szukam innych śladów tego wszak niezwykłego znaleziska w innych publikacjach, by potwierdzić tak realistyczną i prawdopodobną historię. O szczegółach ewentualnych znalezisk powiadomię. Tekstem wiersza i całą historią podzieliłem się z moim towarzyszem wielu wędrówek nie tylko po okolicy, znawcą regionu, autorem wielu publikacji a przede wszystkim znanym lirnikiem i bajarzem Włodzimierzem Ranoszkiem. A on przetłumaczył i od nowa napisał balladę o rycerzu uwięzionym w dębię -  zapraszam do lektury. 


Na zalesionym wzgórzu rósł rozłożysty dąb
Gałęzie i konary rozciągały się w krąg
Często w nim podziwiano potężny, mocny pień
Prastara tam opowieść, przedziwnie wrosła weń
Nieraz dochodził stamtąd nocami cichy jęk
Czasami jak od hełmu i miecza dziwny brzęk
Czy znowu był to starej bojowej pieśni głos
Słyszałeś go, ból dziki przeszywał cię na wskroś
Aż raz gdy pień przełamał potężny, mocny wiatr
Ujrzano ludzki szkielet, co wewnątrz dębu trwał
Wciąż czaszkę mu ochraniał z żelaza ciężki hełm
Na stopach miał ostrogi, a pancerz zdobił pierś
Poznano, że to rycerz, co w pniu tym tkwił od lat
Wyglądał jakby ciągle w tym dębie pełnił straż
Opierał prawą rękę o trzymany w niej miecz
I tak jak trwał za życia, tak wzięła go tam śmierć
I nigdy nikt nie poznał, jak znalazł się w tym pniu
Jak wiele lat schronienie dąb pniem swym dawał mu
Jak wiele burz dziejowych przechodziło przez kraj
Aż wreszcie gdy dąb upadł wydostał się na świat
Sprawili jemu pogrzeb, zdjęli mu z głowy hełm
Potężny, który trzymał, odłożyli mu miecz
Dziś w chłodnej, leśnej ziemi tam w końcu spokój ma
Na który w dębie czekał przez wiele wiele lat.



piątek, 15 marca 2024

Krzyże pokutne w okolicach Żmigrodu - miejsca nieoczywiste cz.3

Dzisiaj zapraszam Cię do odkrycia nieoczywistych miejsc - krzyży pokutnych na terenie Parku Krajobrazowego Doliny Baryczy.

Dolina Baryczy słynie ze swojej niezwykłej przyrody i pięknych krajobrazów. Jednak to, o czym mniej osób wie, to obecność kilku (właściwie pięciu) krzyży pokutnych w miejscowościach Barkowo, Bychowo, Korzeńsko. Osiek i Powidzko. Krzyże pokutne są cennym zabytkiem religijnym, które przyciągają uwagę zarówno turystów, jak i mieszkańców tych okolic. Ich obecność w Dolinie Baryczy sprawia, że miejsce to nabiera jeszcze większego znaczenia historycznego i kulturowego. 

Powidzko krzyż pokutny


Barkowo krzyż pokutny
Krzyże i kapliczki pokutne były aż do XVI w. wystawiane jako jeden z warunków pojednania zabójcy z rodziną ofiary i często mają wyryte narzędzie dokonanej zbrodni. Oczywiście sam krzyż był ostatnim aktem dość długiego i skomplikowanego procesu. Należy pamiętać, że zwłaszcza w średniowieczu na porządku dziennym były spory, a że o oręż nie było trudno a i temperament i poczucie dumy wielkie to i o zbrodnie w afekcie nie było trudno. Oczywiście rodzina ofiary, w akcie zemsty napadała na włości sprawcy i tak rozpoczynała się nie kończąca spirala zbrodni. Żeby ograniczyć ten proces zemsty i wzajemną rodzinną vendettę, można było okazać skruchę. W tym celu zbrodniarz musiał wypłacić rodzinie ofiary jakąś, satysfakcjonującą kwotę, lub np. zobowiązać się do łożenia na rzecz rodziny poszkodowanego stałej daniny. Zmuszony był również do sfinansowania np. mszy i świec zapalanych za duszę zamordowanego - tu beneficjentem był kościół. Następnie musiał odbyć pielgrzymkę do miejsca świętego i dopiero na samym końcu jako przypieczętowanie ugody wystawiał kamienny krzyż. Był to symbol skruchy za zły postępek i miał też funkcję dydaktyczną i odstraszającą - umieszczony często w miejscu zbrodni, czasem z wyrytym na krzyżu wizerunkiem jej narzędzia miał wszystkim mieszkańcom przypominać o zdarzeniu i ostrzegać, że jest również ziemska kara za popełnione niecne czyny. Zwyczaj ten stracił na znaczeniu po wprowadzeniu w 1532 r. przez cesarza Karola V skodyfikowanego prawa karnego (Constitutio Criminalis Carolina), który rozwiązywał problem zbrodni i kary. Należy jednak przypuszczać, że zwyczaj stawiania krzyży pokutnych przetrwał dłużej. 

Jak wspomniałem mamy na terenie Doliny Baryczy 5 krzyży pokutnych. Wszystkie łatwo dostępne, chociaż jeden znajduje się na posesji prywatnej. Przez wszystkie te miejsca wiedzie szlak rowerowy krzyży pokutnych i grodzisk. Można ściągnąć z  https://www.zmigrod.com.pl/asp/pliki/dolina_baryczy/szlak_krzyzy_pokutnych_i_grodzisk.pdf 

Barkowo krzyż pokutny
Barkowo - Przy głównej drodze we wsi Barkowo, za ogrodzeniem posesji nr 24  

Bychowo - Na rozwidleniu dróg na południe od wsi Bychowo. Dobrze widoczny. Jadąc drogą w lewo można dotrzeć do Instytutu Kolejnictwa Ośrodek Eksploatacji Toru Doświadczalnego. Napiszę o nim w osobnym poście bo wart tego. 

Bychowo krzyż pokutny

Korzeńsko -  krzyż znajduje się przy ceglanym murze stodoły gospodarstwa nr 2 na ul. Wrocławskiej róg Kasztanowej. 

Korzeńsko krzyż pokutny



Osiek - Tuż za wsią przy drodze na Sieczków. Obok kapliczka. W okresie letnim może być głęboko w trawie ale można go znaleźć dzięki słupkowi z tabliczką (vide zdjęcie)

Osiek krzyż pokutny

Powidzko - Znajduje się na cmentarzu przy drodze na Sanie. Łatwo widoczny przy ogrodzeniu pośród współczesnych grobów.




Powidzko krzyż pokutny


Zapraszam Was do odwiedzenia Doliny Baryczy i poznania nie tylko krzyży pokutnych, ale także innych atrakcji, jakie oferuje to piękne miejsce. Czekają tu na Was niesamowite wrażenia i odpoczynek od miejskiego zgiełku.


Do zobaczenia w Dolinie Baryczy!

źródła zdjęć i linki do informacji: 

google street view 

https://polska-org.pl/517410,Powidzko,Krzyz_pokutny_Powidzko.html

http://jaktrafic.org/Wykaz.aspx?typ=1&woj=1

https://archiwum.zmigrod.com.pl/asp/de_start.asp?typ=13&menu=2&strona=0&sub=312&subsub=0&artykul=2112&akcja=artykul&rok=2023&miesiac=9&fraza=&schemat=2


czwartek, 7 marca 2024

A może tak na dzień wpaść do Krośnic.

Wojewódzkie Sanatorium Neuropsychiatrii Dziecięcej. Fot. J. Milka 1979.
Krośnice – całkiem spora, bo prawie 2 tysięczna miejscowość gminna, leżąca 56 km na północ od aglomeracji Wrocławia, nie jest typową wioską. Próżno tu szukać rolników (no dobra jest 1) a uwagę turystów przykuwa wznosząca się nad miejscowością bryła wieży i przylegające do niej zabudowania. Gdyby spytać tubylców - odpowiedzą „to Sanatorium”. Tak w skrócie nazywano do nie dawna jeszcze działający kompleks Wojewódzkiego Szpitala Neuropsychiatrii Dziecięcej. Wraz z „Wioską”, „Górką” i „Rybnym” tworzy całkiem duże skupisko ludzi. Lecz to Szpital – czyli kompleks „Sanatorium” wiódł prym – to tu mieszkała a przede wszystkim pracowała znaczna część okolicznej ludności. W kilkunastu budynkach leczono i opiekowano się setkami pacjentów od bardzo małych dzieci przedszkolnych, przez dzieci szkolne i młodzież aż do dorosłości i późnej starości. Ale w przeciwieństwie do innych szpitali psychiatrycznych Krośnice były placówką otwartą, o charakterze sanatorium z pięknymi skwerami, nasadzeniami i ławeczkami.



Dawna kaplica przy cmentarzu
Była to realizacja marzeń jednego człowieka. Sławnego nie tylko w Prusach ale na całym świecie prekursora opieki najpierw nad sierotami a potem nad osobami kalekimi, ułomnymi a wreszcie chorymi psychicznie. Adalbert von der Recke von Volmerstain to postać nieprzeciętna, mimo słabego zdrowia pełen energii od czasów młodzieńczych zaangażował się w opiekę nad innymi, słabszymi ludźmi. Stał się osobą znana na całym świecie, bywałym na dworach – wszędzie bowiem pozyskiwał środki na budowanie i działalność nowatorskich ośrodków opieki. W roku 1860 sam mając już 69 lat powołuje w Krośnicach Deutsche Samariter-Ordensstift organizację będącą w zamiarze kontynuatorką zakonów krzyżackich w nowoczesnej formie i zgodnie z duchem protestantyzmu zajmującą się nie tylko opieką nad upośledzonymi, chorymi „dziećmi” ale również kompleksem szpitalnym i szkołą dla diakonis i diakonów. Powstaje szkoła pielęgniarska i szpital polowy, oddziały gruźlicze i izolatki. Osoby wykształcone w Krośnicach wyjeżdżają na misje na całym świecie, zakładają nowatorskie lecznice w Afryce, Australii i w najdalszych zakątkach globu. W Krośnicach przebywają pisarze, artyści, odbywają się sympozja naukowe, Nad wszystkim czuwa Kuratorium kierowane przez spadkobierców Adalberta, a częstym gościem i patronką jest Księżniczka Cecylia, żona ostatniego następcy tronu Pruskiego Wilhelma.
Widok głównego budynku fundacji w 1872

Wszystko kończy wojna – w Krośnicach panoszy się organizacja Todta, rodzina Volmerstainów zostaje odsunięta od zarządzania kompleksem. Zdarzają się przypadki eutanazji chorych psychicznie. Robotnicy przymusowi i więźniarki podobozów Gross Rosen budują min. na obrzeżach Krośnic linię Bertholda mająca ochronić Wrocław przez wojskami „barbarzyńców ze wschodu”. Przez szpital przetaczają się setki chorych i rannych żołnierzy z frontu wschodniego, W budynkach fundacji znajdują również schronienie masowo uciekający z Prus Wschodnich i Niemcy z Generalnej Guberni. W styczniu wkraczają wojska rosyjskie a potem Krośnice zasiedlają przesiedleńcy z Bohorodyczyna z okolic Kołomyi. W latach 50tych Krośnice na powrót odzyskują swój leczniczy charakter.



pałac ca 1846 we wspomnieniach o Matyldzie Volmerstein

Co warto zobaczyć w Krośnicach:

  • Zbudowania dawnej Fundacji Krośnickiej. Częściowo przebudowane w latach 7o tych i później ale z zachowanym układem parkowym i kilkoma ciekawymi nasadzeniami min. buków i tulipanowca.

  • Samolot Jak-11 – jeden z niewielu zachowanych konstrukcji Jakowlewa z 1946 roku. Zaprojektowany jako samolot szkolny i użytkowany w Polsce w latach 1950 – 1962. Ten egzemplarz podarowany przez lotników z Oleśnicy dla dzieci przebywających w Szpitalu w Krośnicach.

  • Pałac rodziny Volmerstain wraz z parkiem i barokową osia widokową łącząca kościół w Wierzchowicach, nieistniejący pałac w Wierzchowicach i pałac w Krośnicach. Pierwotnie pałac zbudowany przez rodzinę Reichenbachów posiadających również Wierzchowice stąd zapewne wspomniana oś barokowa. W 1845 roku włości Krośnickie sprzedane rodzinie Volmerstein, pałac przebudowany dwukrotnie do dzisiejszej postaci. 

  • Widok z Szubienicznego Wzgórza – obok winnicy Anna.

  • Teren Krośnickiej Kolejki Wąskotorowej.

  • Kompleks Centrum Edukacyjno Turystyczno Sportowe z basenem i powstającym Muzeum Szurkowskiego.


Kapliczka zbudowana przez przesiedleńców z Bohorodyczyna


niedziela, 25 lutego 2024

Kolej na Krośnice Oferta dla mieszkańców Wrocławia.

Pociąg KD na stacji w Krośnicach



 Dolina Baryczy to miejsce niezwykłe, będące pod wieloma względami unikatem na skalę światową. To największy w Europie kompleks stawów hodowlanych, które są magnesem dla prawie 300 gatunków ptactwa, to unikalna przyroda ze zróżnicowanym krajobrazem stawów, moczarów i różnych typów lasów z tym związanych. Podczas wycieczek zapoznaję uczestników z genezą i etapami rozwoju stawów, bogactwem przyrodniczym oraz historycznym regionu. Prowadzimy obserwacje przyrodnicze, pokazuję różne typy lasów, sukcesję stawów itp. W miarę możliwości rozróżniamy różne gatunki ptaków i zależność ich budowy od prowadzonego trybu życia i siedliska. Na szlaku możemy spotkać min. ogromną liczbę ptactwa wodnego z perkozami, kaczkami, gęsiami. Dumnie kroczące czaple, i żarłoczne kormorany to tylko ułamek tego świata. Nad głowami często można usłyszeć krzyki myszołowów i dojrzeć sylwetkę dumnego bielika. Opowieści swoje opieram na obserwacjach i szukaniu związków przyczynowo skutkowych. Jazy, groble, mnichy to jedne z wielu urządzeń hydrotechnicznych, które zobaczymy.

Teren Doliny Baryczy to nie tylko przyroda ale i ciekawa lekcja historii. Leżący na styku Śląska i Wielkopolski, niegdyś nazywany „Kluczem do Królestwa Polski” obszar obfituje w arcyciekawe historie ludzi i miejsc. Spotkamy tu władców Europy z Napoleonem i Carem Aleksandrem, dumne rodziny Sapiehów, Radziwiłów, Kurzbachów, Malzanów i związane z nimi postacie z kultury, że wymienię tylko Szopena. Z losami wielkich ówczesnego świata splątane były historie zbójców i awanturników, który ten trudno dostępny, porośnięty borem i podmokły teren jak magnes ściągał. Poznamy zarówno historię jak i legendy związane z Doliną Baryczy.

Koleje Dolnośląskie odczarowały dla mnie po wielu latach urok kolei. Jako młodzieniec uwielbiałem jeździć pociągami po całej Polsce, ale umówmy się, że standardy ówcześnie panujące na PKP dalekie były od przyzwoitości. Ale lata mijały, wygoda posiadania samochodu spowodowały, że zupełnie zapomniałem o tej formie transportu, aż przed kilkoma laty sytuacja zmusiła mnie do krótkiego przejazdu Kolejami Dolnośląskimi. No i byłem pod wrażeniem. Czysto, nowocześnie, punktualnie, miło i grzecznie. Od tego momentu jeśli mogę to używam, zwłaszcza, że i ekologicznie jest i bez problemu z korkami, blokadami, parkingami. No i właśnie dlatego chciałbym Was zachęcić do połączenia zwiedzania Doliny Baryczy z podróżą koleją.

O urokach Stawów Krośnickich pisałem już tutaj ale w skrócie można przypomnieć, że położony w bezpośredniej bliskości stacji kolejowej Krośnice kompleks stawów oferuje wszystko czego może pragnąć miłośnik przyrody. Groble obsadzone 400 letnimi dębami, rozległe powierzchnie lustra wody, trzcinowiska, olsy i grądy. To siedlisko blisko 300 gatunków rozmaitych ptaków. Ale i miejsce, które nie jest tak zatłoczone i zadeptane jak inne kompleksy stawów Parku Krajobrazowego Doliny Baryczy

Plan:

Z Dworca Głównego pociąg do Krośnic (relacja do Milicza) odchodzi:

w weekendy o 07:23 w tygodniu o 07:50

Na dworcu w Krośnicach jesteście po mniej więcej godzinie jazdy. I tam czekam na Was ja. Spokojnym spacerem udajemy się na urokliwy Kompleks Stawów Krośnickich, gdzie pokazuję zarówno niezwykłości przyrody jak i ciekawą historię tej krainy. A że oprócz historii regionu moją pasją jest również tkactwo to w tzw. międzyczasie pokażę państwu skąd wzięły się tkaniny, jak zaplatać sznurki z trawy itp. brzmi ciekawie ? To nie koniec. Po dojściu do miejsca odpoczynku przygotowujemy posiłek w oparciu o regionalne przysmaki (karp wędzony, lub kiełbasa od dobrego lokalnego rzeźnika) pochodzące od lokalnych przetwórców soki, syropy, musztardy itp. Zaparzamy herbatę z ziół, które zebraliśmy w czasie wędrówki.

Całość trasy to około 14 km, ale zatrzymujemy się często, żeby obserwować przyrodę. Od miejsca odpoczynku do stacji Krośnice dzieli nas około 4 km – w razie możliwości możemy dołożyć jeszcze 5 km spacer po Krośnicach – miejscowości z niezwykłą historią i jeszcze ciekawszą teraźniejszością.

Powrót z Krośnic o 17:11 we Wrocławiu jesteście Państwo o 18:10 ( w tygodniu możliwość skończenia o 15.02).


A teraz koszty:

Bilet kolejowy to koszt 22,70 zł w jedną stronę dla osoby dorosłej 14,30 zł szkolny.

Koszt posiłku w zależności od opcji to 20 – 30 zł od osoby

Koszt przewodnika ustalany jest indywidualnie ale oscyluje od 300 do 600 zł w zależności od wielkości grupy i spędzonego czasu.

Na wszystko mogę wystawić fakturę.

Oczywiście powyższy plan to tylko szablon, który może być dowolnie modyfikowany. Na co dzień współpracuję z Centrum Edukacyjno-Turystyczno- Sportowym CETS w Krośnicach, które posiada na wynajem rowery, które możemy zorganizować bezpośrednio na stacje kolejową a nawet meleksa, który umożliwi rozszerzenie proponowanej trasy wycieczki.

Szukasz innych inspiracji - zobacz inne propozycje jednodniowych wycieczek po Dolinie Baryczy

niedziela, 18 lutego 2024

Miejsca nieoczywiste cz.2 Staw Grabownica

 Staw Grabownica i Jaz Dragoński 

Jazz Dragoński


Mnich na jednym ze stawów krośnickich

Na terenie Parku Krajobrazowego Dolina Baryczy wiele jest urządzeń hydrotechnicznych czyli takich, które zaopatrywały stawy w wodę i tą z tychże odprowadzały. Mnichy, zastawki i jazy tworzą wraz różnej wielkości ciekami wodnymi prawdziwy krwioobieg tej krainy. Zawsze warto zatrzymać się np. w Rudzie Milickiej, żeby zobaczyć drewniany jaz na rzece Prądni, który spiętrza wodę na wysokość prawie 5 metrów i zaopatruje min. część kompleksu Stawno. To największe skupisko stawów w tej części Parku, mimo swojej niewątpliwej przyrodniczej atrakcyjności, jest zadeptywane przez hordy turystów zwłaszcza w weekendy. Dlatego, jeśli traficie już w ten rejon wybierzcie się na wędrówkę mniej uczęszczanym traktem. 
Jaz Bolko
Wybrana przeze mnie ścieżka (tu jej opis) okrąża jeden z największych stawów w Parku Krajobrazowym - Staw Grabownica - obecnie około 300 ha ale aż do XIX w trzykrotnie większy. Akwen ten stał się plenerem pierwszego polskiego filmu przyrodniczego o tematyce ornitologicznej Włodzimierza Puchalskiego, który w 1946 r. nagrał dokument pt. "na Ptasiej Wyspie". Nazwa ta na długie lata przylgnęła do kompleksu Stawno zwanego przez mieszkańców "ptasimi wyspami". Film ten ostatnio został cyfrowo zrekonstruowany i dostępny jest jego fragment  https://www.youtube.com/watch?v=9DE-BaTnQ-w
Oczywiście możemy zacząć ścieżkę tak naprawdę w każdym jej  momencie ale przy Jazie Grabownica jest wygodny chociaż mały parking leśny i wiata, gdzie można odpocząć. Tuż obok Jaz Grabownica - drewniany XIX wieczny na rzece Prądni (Branda) oraz znajdujące się w pobliżu urządzenia hydrotechniczne pozwalają prześledzić w jaki sposób dostarcza się wodę do tego największego w tym kompleksie zbiornika. Nieopodal wieża widokowa, a w okolicy widoczne ślady działalności bobrów.  
Działalność bobra
Północna część ścieżki prowadzi trasą dawnej Kolejki Wąskotorowej. W pewnym momencie warto zejść ze szlaku, żeby dojść do Jazu Dragońskiego. Ten XIX wieczny układ hydrotechniczny to swoiste skrzyżowanie cieków wodnych z prawdziwym akweduktem nad rzeką Rybnicą. To miejsce gdzie można zaobserwować polującego na ryby zimorodka, a ostatnio również i raki. 


piątek, 16 lutego 2024

Miejsca nieoczywiste cz.1 - Stawy Krośnickie

 
Planujemy. Planujemy dużo, prawie wszystko, chcemy wiedzieć gdzie, z kim, o której itd. Zwłaszcza jeśli mamy zamiar udać się w mniejszą lub większą wyprawę. Szukamy miejsc wartych obejrzenia. Wertujemy strony internetowe lub w przypadku "dziadersów" ;) kartki przewodników. I już mamy PLAN !  Wyruszamy drogami, którymi przed nami przeszły setki a nawet tysiące, udajemy się do miejsc, gdzie przepychamy się do atrakcji "które trzeba zaliczyć", często stoimy w kolejkach. Zachwycamy się widokami i staramy się zrobić zdjęcie bez obcych postaci w tle. A potem, po powrocie, w pracy opowiadamy, że byliśmy tu, tam i ktoś przerywa - "też tam byłem' "też widziałem". I tak jakoś uchodzi z nas ten entuzjazm. Tak jakby ktoś nam odebrał radość odkrywania. Ale wkrótce przychodzi następny weekend, następny urlop i znów planujemy.

I w tym momencie chciałbym zaprosić Was do miejsc nieoczywistych. Wszędzie są, czasami wystarczy "pomylić szlak", wysiąść nie na "tej stacji", żeby zobaczyć, że nasz ślad stopy odbity w gruncie po wczorajszym deszczu jest tym jedynym. I nagle okaże się, że tych ptaków jest tu jakby więcej, że nagle mamy widok, którego wcześniej nie znaleźliśmy w Internecie. I że jesteśmy sami. Fajnie? 

Na terenie Doliny Baryczy takich miejsc nieoczywistych jest setki a nawet tysiące. mam tu dla Was mały wybór. 

Stawy Krośnickie. 



Gdy planujemy wyjazd do Doliny Baryczy mamy w głowie przede wszystkim widok potężnych stawów i dziesiątki ptaków. Niczym nieokiełznana przyroda i widoki jak z ornitologicznego safari. I przeważnie lądujemy w Rudzie Sułowskiej lub Stawcu koło Milicza. Zwłaszcza w weekendy ludzi tam więcej niż ptaków. I klops. A ja zapraszam na spacer po kompleksie krośnickim. Przemawia za tym kilka atutów: 

Dojazd

Oczywiście można samochodem i nie ma tu żadnego problemu z parkowaniem bo tłoku brak. Ja jednak polecam pociąg. Koleje Dolnośląskie to nowoczesny, wygodny przewoźnik, który z Wrocławia dowiezie Was bezpośrednio do Krośnic w około godzinę i za kilka złotych możecie wziąć również rower. 

Dystans


Wysiadając na stacji od najbliższego stawu kompleksu dzieli was niecałe dwa kilometry ale już po 800 metrach wkraczacie w zabytkową aleję dębową i zostawiacie za sobą ostatnie zabudowania Krośnic. Odtąd czeka Was już tylko kontakt z naturą. Pełne koło to około 12 km i wiedzie po wyrównanych, szutrowych drogach. Jest to więc dystans na fajny spokojny spacer - nawet jeśli mamy dziecko w wózku ! (polecałbym jednak trochę większe koła niż te miejskie spacerówki).  

Atrakcje


No oczywiście stawy, moczary, grądy, olsy itd, itp. jeśli macie zabierzcie lornetki bo okazji do obserwacji ptaków będzie wiele. A za każdym zakrętem inne widoki, zwierzęta, zapachy i odgłosy. I oczywiście brak tabunów ludzi. Przez kompleks wiedzie ścieżka edukacyjna opisana w kilku miejscach: 
https://www.krosnice.pl/asp/sciezka-przyrodnicza-stawy-krosnickie-,173,artykul,1,200
https://edukacja.barycz.pl/zasoby/?p=100&id_z=375
https://www.ahojprzygodo.com/2020/04/20/stawy-krosnickie-sciezka-przyrodnicza-krosnice-las-spacer-ahoj-przygodo/

Nieopodal czatowni na największym stawie Czarny Las znajdziemy świetne miejsce do odpoczynku a nawet (po uzgodnieniu z kołem łowieckim) i ogniska. 



Polecany post

Jadalne skarby Doliny Baryczy. Wycieczka z warsztatami. 13.07.2024

 Wiosna i lato to intensywny sezon wycieczkowy. Dlatego nie mam zbyt wiele czasu żeby pisać posty. Ale chciałbym dzisiaj zaprosić Was na coś...